Sens życia

Archiwum dla: Kwiecień, 2017

Magia trwa.

przez , 20.kwi.2017, w Bez kategorii

Nareszcie się przede mną otwiera. Wiem, że staję się dla niego co raz ważniejsza. Spędzamy ze sobą co raz więcej czasu, ale mniej niż go spędzałam kiedyś – wcale nie wychodzi nam to na złe. Tak przyjemnie jest czasem potęsknić. Myślę też, że dzięki temu nauczymy się sobie ufać. Poznałam też jego przyjaciół. Wspaniali ludzie. Myślę też, że oni mnie lubią i cieszą się, że on mnie ma. Podobno pasujemy do siebie bardzo.

*

Dzięki niemu przestałam myśleć o tym cieniu z przeszłości, którego powinnam już ostatnim razem wymazać. Przy nim czuję się bezpiecznie. Sprawia, że czuję się przy nim piękna i kochana. Szanuje mnie i traktuje jak kobietę, a nie rzecz. Tygodnie mijają, a ja wciąż czuję te zwariowane motylki w żołądku, które łaskoczą gdy tylko przypomnę sobie o nim. Chciałabym, aby ten stan trwał tak laty. Ten człowiek na prawdę sprawia, że się uśmiecham każdego dnia i mam ochotę na wszystko. Ochotę, by żyć.

*

Początki bywają piękne, zawsze tak wyjątkowe, wszystko jest nowe, MY dla siebie jesteśmy nowi, oboje przestraszeni, ale ciekawi. Hamulce w pewnym momencie puszczają, a MY staniemy się sobie jeszcze bliżsi. Zawsze zastanawia mnie, czy za każdym razem będę popełniać te same błędy… Chciałabym już usiąść i pozostać na miejscu.

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Obudź się!

przez , 15.kwi.2017, w Bez kategorii

Tak, jestem nieuleczalną romantyczką. Naiwna. Głupia. Ah.. wciąż pakuję się w nowe tarapaty. Ciekawi mnie, jak wiele moje serce jeszcze potrafi wytrzymać. Jest takie uczucie kiedy poznajesz kogoś… Właściwie to spotkaliście się może zaledwie 4 razy w życiu choć znaliście się już właściwie 2 lata. Jednak wcześniej nie było możliwości poznać się bliżej. Siadasz tak teraz i wspominasz, jak często obok siebie przechodziliście i się do siebie uśmiechaliście. To było takie… po prostu miłe. Takie nic specjalnego. Potem ta osoba znikła nagle z Twojego życia.

*

Po długim czasie tak los chciał, że kontakt wrócił. I w tym samym momencie wszystko zaczęło wrzeć. Zaczynasz nim oddychać. Uzależniasz się nawet od myśli o nim. Jest wszędzie, a chcesz go jeszcze więcej. Mogłabyś wpatrywać się w niego wieczność uśmiechając się błogo i wzdychając. Wszystko jest wtedy aż nadto idealne dopóki nie przychodzi rozmowa. Milczy bądź odpowiada okrężnie. Pozostaje niewzruszony na jakiekolwiek słowa z mojego serca do niego skierowane. To tak drażni, bo wciąż nie wiesz na czym stoisz. Boisz się, że jakimkolwiek więcej wypowiedzianym słowem zrujnujesz wszystko. Spłoszy się. Przestraszy. Może to strach. Powinnam bardziej się bać – jestem chwilę po toksycznym związku, z którego udało mi się uwolnić. On jest w tym momencie najlepszym lekarstwem na wszystko, a co jeśli będzie tylko chwilowy? Nie chcę, aby mnie zostawiał. Mam nadzieję, że nie bawi się uczuciami. Tym bardziej, że wie o mojej naiwności, wrażliwości i kochliwości.

*

Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak pragnęłam czyichś ust. Nie pamiętam też, kiedy ostatni raz motyle wierciły mi dziury w brzuchu a na sercu robiło się tak ciepło, kiedy tylko pojawiał się w mojej głowie. Kiedy od rana chodziłam z szerokim uśmiechem na twarzy i nie potrafiłabym go ściągnąć nawet gdybym chciała. Ten stan, kiedy dusza chce śpiewać, a ciało tańczyć. Każda sekunda bez niego, to tortury. Ktoś, kto pomógł mi zapomnieć o tym co było i sprawić, że znowu się uśmiecham. Najgorsza jest ta niewiedza, że nie potrafisz zajrzeć w jego myśli, nie wiesz czy jesteś dla niego chwilową przystanią, zabawą, zauroczeniem czy nowo kwitnącym uczuciem. Potrzebujesz go każdej sekundy…

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , więcej...

Koniec i znowu początek.

przez , 12.kwi.2017, w Bez kategorii

Czasem tak jest, że masz dosyć jednego „bagna”, z którego w końcu wychodzisz z ulgą. Zaczynasz powoli, bardzo powoli nowe życie. Swoje. Żyjesz w końcu dla siebie.. Aż tu nagle pojawia się On. Ten który  w jednej chwili potrafi poprzestawiać Ci wszystko do góry nogami. Znałaś go już wcześniej, ale nigdy nie mogła go poznać bo była „więziona”. Jednak gdy już go poznałaś, cały czas i przestrzeń przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Przygotowujesz się pierw na coś całkowicie obojętnie. Gdy już padło kilka zdań, wiesz że to był najlepszy pomysł jaki mógł paść przez ostatnie szare dni. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów czujesz to, czego nigdy chyba nie czułaś. Od rana budzisz się z uśmiechem, chce Ci się żyć. Jest to największy dar jaki mogła dostać od życia osoba, która przez ostatnie ponad pół roku cierpiała na depresję. Przez krótkie momenty boisz się, że znowu wpadniesz w tę samą pułapkę ale po chwili rozjaśniasz się w uśmiechu bo ten ktoś sprawia, że Twoja dusza chce zacząć śpiewać i zadajesz sobie pytanie, gdzie on był przez ten cały czas? Dlaczego pojawił się tak późno? Ale wiesz, że było warto czekać. Teraz tylko czekać na bieg wydarzeń, od czasu do czasu bojąc się o kolejne nerwy i wylane łzy. Kładziesz się spać z nadzieją, że już jutro znowu go zobaczysz i w jednym momencie przestaje Cię wszystko wokół interesować. Ciągle mówiłam, że powinny być motyle – więc są. Są i muskają mnie skrzydełkami w żołądku.

Zostaw komentarz :, , , , , , , więcej...

Nie istnieje.

przez , 04.kwi.2017, w Bez kategorii

Nie ma idealnych związków.

Dowiedziałam się, że takowych nie ma. Nie istnieją. Nie zgadzam się z tym jednak – wierzę, że istnieje coś takiego jak motylki w brzuchu nie tylko przez pierwsze 3 miesiące, że chemia między nimi powinna trwać od początku po sam koniec. Najgorzej jeśli rozumiecie się bez słów, wspieracie się na wzajem, myślicie o tym samym, nie macie między sobą żadnych barier, a jednak coś się wypala. Jesteście dla siebie idealnymi partnerami ale nie kochankami.

*

Sytuacja jest tak sama jak niegdyś, gdy pierwszy raz się żegnaliśmy. Tak samo się to wtedy skończyło, a wiem że dalej będzie nas do siebie ciągnęło. Nie zależy mi na związku opartym jedynie na przyjaźni. Jestem romantyczką. Potrzebuję życia jak w filmie. Jedno drugie ogranicza zamiast cieszyć się sobą i żyć szczęśliwie. Ciężko jest kiedy bardziej jest Ci szkoda kogoś, a nie samego siebie – kiedy nareszcie człowiek zacznie myśleć o sobie? Nie jest to możliwe kiedy ma się dobre, miękkie serce. Być może nie dojrzałam jeszcze do związku. Albo w ogóle się nie nadaję, a jednak boję się życia w samotności.

Zostaw komentarz :, , , , więcej...