Sens życia

Archiwum dla: Marzec, 2017

Od nowa – Sny.

przez , 30.mar.2017, w Bez kategorii

Zaczynam prowadzić tego bloga od nowa. A już na pewno mam taki zamiar. Chciałam założyć nowego ze względu na nazwę w adresie, ale szkoda mi bo ten blog ma już ponad 10 lat, a właściwie ta komiksowa nazwa bloga bardzo mi nie przeszkadza. Trudniej będzie go moim znajomym skojarzyć go ze mną. Chciałabym opowiedzieć o sobie, tak delikatnie i o swoich problemach, z którymi sobie nie radzę, a z którymi muszę żyć na co dzień. Zacznę od snów – tak na rozgrzewkę.

Goniąc za czymś – czyli irytujące sny.

Pośpiech. Już kilka razy miałam podobne sny. Do dziś nie sprawdzałam ich znaczenia. Jednocześnie są niezwykłe, a jednocześnie irytujące. Po przebudzeniu – choć czasem ciężko jest mi się z nich wybudzić – czuję się jakbym na prawdę gdzieś biegała, a nie była w łóżku. W ogóle nie jestem po nich wypoczęta. Zaczyna się całkiem normalnie. Życie, jak życie. Jestem w pracy. Są też moi współpracownicy, z którymi prowadzę rozmowę jaką chcę. Mogę sama we śnie decydować czy się do nich uśmiechać czy powiedzieć żart czy rozmawiać o pogodzie. To akurat mi się podoba, że mogę od dłuższego czasu choć trochę ingerować w swoje sny choć czasem budziłam się z bezdechem. Potem nagle nie wiadomo skąd, zmienia się sceneria co powoduje u mnie większą czujność, że coś się właśnie zaczyna. Skupiam się i w środku czuję, że muszę się spieszyć – może do tej pracy, od której sen się zaczynał – więc przyspieszam kroku. Zawsze wtedy znajduję się w miejscu, które co prawda znam z życia ale jest ono bardzo odległe. Powinnam się załamać, bo to za daleko, bo nie zdąże. Potykam się, czasem trochę przewracam. Ciekawe czy ktoś jeszcze zna to uczucie, że gdy we śnie chce iść szybciej na przód, to jakaś nieznana siła zaczyna ściągać nas do tyłu. Nie jakiś wiatr.. choć można to do niego porównać. Po prostu nogi zaczynają robić się co raz cięższe, są jak z ołowiu. Jednak jestem zawsze w stanie zacisnąć zęby i powoli przeciwstawiać się tej sile. Powoli, bardzo powoli stawiam krok w przód. Czuję we śnie satysfakcję, że potrafię się przeciwstawić! To czego we śnie zawsze było mi ciężko dokonać! Kiedy jednak za dobrze mi już idzie, sceneria ponownie się zmienia. Znowu w znane mi miejsce, ale znowu w podobnie odległe. Nawet spotykam znanych mi ludzi. Co dziwne, nie tych najbliższych którzy powinni być kiedy potrzebuję ich pomocy. Są tacy jakby bez twarzy, a nawet zdają się ze mną droczyć mówiąc, że będą niedaleko czekali. Że muszę przejść jeszcze kawałek. Oczywiście nie spotykam ich już we śnie bo muszę sama stawić czoła temu problemowi. Po kolejnych męczarniach ale wciąż wolnego parcia na przód, docieram na krótką chwilę przed obudzeniem do celu. Jestem zadowolona, że dotarłam nie poddając się, ale też trochę przestraszona tym, co mnie może teraz czekać. Bo przecież po coś mnie od tego odciągnięto, po coś musiałam się tam spieszyć. Wtedy nim tylko zdąże cokolwiek zrobić według siebie, cały świat snu powoli blednie, a ja się budzę zmęczona jeszcze bardziej niż kiedy się układałam do łóżka. Przed długie parę chwil jestem zdenerwowana, bo już nie mogę na nowo zasnąć, a wiem że mogłabym wtedy kontynuować ten sam sen. Zawsze po takich nocach nad ranem mam uczucie jakbym miała pranie mózgu.
*

Oczywiście tak, jestem obecnie w ciężkiej sytuacji, która niestety się powtarza. Znowu postawiłam ten sam krok co kiedyś licząc, że będzie inaczej. Może trochę jest. Ale to co powinno być inne, co by sprawiało że jestem szczęśliwa – nie jest. Dodaję też, że takie sny jak powyżej śniły mi się już kilka razy. Jeszcze przed moją obecną sytuacją. Dziś też miałam dziwny sen. Choć całego nie pamiętam bo po wcześniejszej nocy byłam zbyt zmęczona na to aby jeszcze żyć we śnie. Ale też podobnie, byłam zamknięta w jakimś niewielkim miejscu. Stała tam jakaś postać, która powiedziała że muszę wejść dalej i znaleźć coś – nie bardzo wiedziałam co, bo często w snach nie wszystko jest tak wyraźne jakbyśmy chcieli – szłam już bez pośpiechu tym razem. Szłam za wskazówkami. Tuż przed dojściem na miejsce spotkałam kogoś, kto również szukał tego co ja. Spuściłam głowę i pozwoliłam mu to wziąć mimo że czułam jakie to miało mieć dla mnie ważne znaczenie. Ten ktoś bardzo się ucieszył, podziękował i odszedł. Ja musiałam tam zostać na długo. Czułam się bardzo opuszczona. Zwłaszcza, że nikt nie wiedział gdzie mnie szukać.

*

I dziś również nie czuję się specjalnie wyspana. Tak, czy tak – Dzień dobry wszystkim czytelnikom i miłego dnia!

Zostaw komentarz więcej...